Czuwajcie

Siedziałyśmy zadowolone przy niedzielnym pieczonym kurczaku planując leniwe popołudnie. Cieszyłam się, że siostry, po całym tygodniu naprawdę ciężkiej pracy, mają chwilę wytchnienia. Gdy usłyszałyśmy niepewne pukanie do bramy misji, zdążyłam jeszcze powiedzieć:  „Jeśli to ktoś z ubogich, powiedzcie, żeby przyszedł jutro. Mamy otwarte biuro, jadłodajnie, będą koordynatorzy, dziś niedziela, każdy potrzebuje chwili odpoczynku. Siostra, która poszła otworzyć, wróciła bardzo szybko i prosto z drzwi oznajmiła: „Jeśli masz odwagę powiedzieć im, by czekali do jutra, to im to powiedz. Ja próbowałam, nie mogę. Pobiegłyśmy wszystkie. Przy bramie w kurzu, na kamieniach, siedziała rodzina. Matka trzymała na kolanach dwuletnie dziecko, trójka starszych, kilkuletnich dzieci leżała obok. Ojciec opierając się o bramę zapewniał mnie: „Już, już idziemy siostro, tak, przyjdziemy jutro. Próbował podnieść słaniające się z głodu dzieciaki, które nie były w stanie zrobić kroku do przodu. Poczułam wstyd, bo wiedziałam, że to On, że gdyby nie siostra, ja nie przyjęłabym Go dzisiaj. Czasami tak bywa, że pochylając sie nad nędzą i biedą  drugiego człowieka zaczynamy traktować to nie jako posługę, ale jako prace.. a w niedzielę nie pracujemy. Brakowało niewiele, a On przeszedłby niezauważony.

„Czuwajcie, bo w chwili, w której się nie spodziewacie Syn człowieczy przyjdzie….

Zaprosiłyśmy ich w cień naszego ogrodu, siostry pobiegły szykować posiłek, chciałam pomóc kobiecie i wyciągnełam rece po jej dziecko. Mała złapała się kurczowo moich ramion i łapczywie zaczęła ssać moje palce. Gdy zorientowałam się dlaczego, serce mi zamarło.  Przyklęknełam, bo wiedziałam, że Jesus, na którego czekam cały adwent, przychodzi dziś w tej kruszynie. Zawstydza mnie. Powołuje na nowo. Uczy kochać. Ona ssała moje palce, bo pachniały pieczonym kurczakiem, którego chwilę wcześniej jadłysmy z siostrami…ona nic nie jadła od dwóch dni. Poczucie wstydu i mojej małości towarzyszyło mi długo.

Maranatha! Przyjdź Panie Jezu, pomóż mi wstać od stołu, pomóż pochylić się, by dostrzec Twoje święte oblicze w tych najbardziej opuszczonych. Pomóż zrozumieć sens narodzin w ubogiej stajni i naucz czekać.