Bogactwo prostoty

„Jeżeli cechą tego świata jest konsumpcja, to moja Mama żyła w innym świecie.”

Tak abp Grzegorz Ryś opowiadał nam wczoraj o swojej Mamie, która w sobotę odeszła do Pana.

Płakałam ze wzruszenia, kiedy dawał świadectwo o jej wierze. Nie jakiejś teologicznie skomplikowanej projekcji, ale o prostocie życia swojej Mamy. Wiara, pracowitość, hojność, troska o innych, a przede wszystkim macierzyństwo.

Nie będę tutaj przywoływać wszystkiego, co powiedział wczoraj abp Grzegorz, bo myślę, że zamiast słuchać i czytać masy niepotrzebnych informacji, nowinek i ploteczek, warto posłuchać tego pięknego świadectwa, jakie syn daje o swojej Matce.

Mijamy takie matki na ulicach, spotykamy w tramwajach, sklepach, kościołach. Nie zwracamy na nie nawet uwagi. Są ciche, zwyczajne, proste… Ich świętość nie jest jaskrawa, nie krzyczy, nie rzuca się w oczy zabieganym, zajętym sobą i swoimi smartfonami ludziom. W ciszy przeżywają sukcesy i porażki swoich dzieci, skrzętnie ukrywają jak bardzo dotyka ich serc wszystko, czego doświadczają ich dzieci od najmłodszych lat, także w dorosłości. Towarzyszą swoim dzieciom przez całe życie w modlitwie. Zawsze rozważają wszystkie sprawy w sercu, zawsze są troskliwe jak w Kanie, zawsze dają życie jak w Betlejem, zawsze są pod krzyżem z cierpiącymi i zawsze trwają na modlitwie w Wieczerniku. Czasem stać je tylko na akty strzeliste, gdzieś między jednym a drugim karmieniem, przewijaniem, praniem, prasowaniem, gotowaniem, zakupami…

Dziesiątki powtarzających się codziennie czynności jak paciorki Różanca.

Zachwyca mnie taka świętość. O niej opowiedział nam wczoraj w czasie pogrzebu abp Grzegorz…

„(…) skrajne ich ubóstwo zajaśniało bogactwem prostoty.” (2 Kor)