Czas Uwielbienia

„Teraz ty sobie odpocznij.”

Ja?

Przecież wciąż mam sporo do zrobienia, muszę zająć się tym i tamtym, gdzie spojrzę, tam czeka na mnie praca. A nawet jak już nic nie robię, to myślę nieustannie o tym, co powinnam robić i zastanawiam się, czy w ogóle należy mi się odpoczynek. Przed wyjazdem na rodzinne wakacje znajduję pełno powodów, dla których nie powinnam w ogóle nigdzie wyjeżdżać. Przyzwyczaiłam się, że wciąż muszę spełniać jakieś obowiązki. Normą stało się zmęczenie.

Pan Bóg uczy mnie odpoczywać. Od jakiegoś czasu jestem nawet przekonana, że On tego ode mnie wymaga. Żebym zostawiła raz na jakiś czas pracę i odpoczęła. Z rodziną, z przyjaciółmi, a przede wszystkim z Nim. Mi takie oderwanie przychodzi z trudem. Bez pomocy rodziny i przyjaciół może w ogóle by mi się nie udawało wyjeżdżać z Krakowa. Dlatego każdego dnia dziękuję Bogu za tych, którzy się o mnie troszczą.

Wakacje to czas odbudowywania relacji rodzinnych. Szczególnie, kiedy przez cały rok Maciek zajmuje się głównie pracą. Teraz ma czas, żeby pograć z dziećmi w piłkę, pójść z nimi do lasu, zbudować na plaży zamek z piasku.

Od kilkunastu lat jeździmy z przyjaciółmi nad morze w to samo miejsce. To dobry czas odświeżania relacji naszych i naszych coraz starszych dzieci. Jasne, że to wszystko kosztuje. Jak pomyślę ile rzeczy mogłabym kupić za pieniądze wydane na wakacje… Ale to nie jest dobre myślenie. Uczymy się w życiu inwestować w nieruchomości, w biznes, w edukację, a nie potrafimy inwestować w relacje, w przyjaźń, w miłość, w człowieka…

„Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco”. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno.” (Mk)

Mi też zdarza się, że nie mam czasu na posiłek. Wiele razy, szczególnie, gdy miałam wszystkie dzieci małe, kawę, którą zrobił mi rano mąż, piłam późnym wieczorem.

Nie narzekam, nie marudzę, nie biadolę. Wychodzę z założenia, że kiedy podejmujemy się jakichś obowiązków, to wykonujemy je bez marudzenia. Ale przychodzi taki czas, kiedy trzeba odejść na pustkowie. Zostawić tłumy potrzebujących, tych w domu i poza domem, i pobyć sam na sam z Bogiem, wśród piękna Jego stworzenia. Zachwycić się rzeką, górami, ciszą, pustkowiem, a przede wszystkim Stwórcą tego piękna.

To On kształtuje moje serce, On daje mi siłę do tego, żeby być dzielną kobietą. On sprawia, że szara codzienność nie przygniata, że nie gorzknieję, ale widzę sens codziennie powtarzanych etiud.

Czas odpoczynku, to nie jest czas zmarnowany, ale to cudowny czas Uwielbienia. Niebo tu i teraz.

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.” (Mt)