Piękno Kobiet

Moment, w którym najmocniej poczułam się wybrana przez Boga, powołana, kiedy pomyślałam, że oto „wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” to było to pierwsze przytulenie, kiedy położna podała mi mojego pierworodnego i mogłam go dotknąć. Ciało z mojego ciała. Cud. Pomyślałam wtedy, że moje życie do tej pory było czekaniem, przygotowaniem do tej chwili. I po tym ciężkim porodzie nie było we mnie już śladu cierpienia. Byłam dumna i szczęśliwa. I wciąż jestem. To jest nie opuszczające mnie od tamtej chwili poczucie wybrania, którego doświadczyła Maryja. Świadomość, że Bóg ma do mnie zaufanie. Powierza mi życie człowieka. Mam go nie tylko nakarmić i ubrać, ale mam go nauczyć żyć, kochać, służyć. Mam go nauczyć nie tylko znosić życie, ale się nim zachwycać. Mam mu pokazać Boga. Sobą. Zaświadczyć swoim życiem o tym, że istnieje Bóg, który jest Miłością.

Dla mnie macierzyństwo to nie tylko trudne zadanie, ale fascynująca przygoda. Zachwycam się życiem, drugim człowiekiem, stale też poznaję siebie. Swoje mocne i słabe strony. Daleko mi do doskonałości, ale też staram się nie skupiać na moich słabościach, brakach i błędach. To, czego doświadczam, to pokój. Choć czasem walczę jak lew ryczący albo raczej lwica. W obliczu krzywdy dziecka, nie tylko mojego, ale każdego, jestem w stanie zamienić się w drapieżne zwierzę.

Myślę, że serce matki ogarnia troska nie tylko o swoje dzieci, ale o każde dziecko. Dlatego my kobiety wyjeżdżamy na misje, pracujemy w sierocińcach, szpitalach i szkołach. Dlatego bez względu na stan umiemy kochać i poświęcać swoje życie dla drugiego człowieka. I to jest prawdziwe Piękno Kobiet. Serce matki.

W Kosciele kobieta zajmuje szczególne miejsce. Mamy ogromne nabożeństwo do Maryi. I ono ma sens, jest prawdziwe, gdy przekłada się na nasze życie, na szacunek do każdej kobiety, na szacunek i wdzięczność do każdej matki oraz otwartość na życie bez względu na wszystko. I taka maryjność kształtuje mnie jako kobietę. Maryja uczy mnie otwartości na Ducha Świętego, uczy mnie pokory, która czyni mnie silną, uczy mnie także towarzyszenia Apostołom w ich posłudze. I trwania pod krzyżem. Maryja nie jest jakąś magiczną postacią, nie jest też jakąś tylko wiejską figurką albo okapującym złotem obrazem. Jest wzorem. Autorytetem. Kontemplując jej życie odnajduję pokój serca, siłę życia i przede wszystkim swoją godność. Bo ja też czasem biegnę z pośpiechem do Elżbiety, bo rozsadza mnie radość, bo chcę się spotkać, wygadać, wykrzyczeć swoją radość, wyśpiewać uwielbienie. Ja też czasem proszę Jezusa, żeby zamienił wodę w wino, żeby uczynił cud, żeby ratował sytuację. Ja też zachowuję i rozważam najważniejsze sprawy w swoim sercu. I ja też stoję czasem pod krzyżem bezradna wobec cierpienia niewinnego człowieka. I ja też czekam na ogień Ducha Świętego. Jej życie jest moim życiem…

Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły. Serce małżonka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa; nie czyni mu źle, ale dobrze przez wszystkie dni jego życia. O len się stara i wełnę, pracuje starannie rękami. Podobnie jak okręt kupiecki żywność sprowadza z daleka. Wstaje, gdy jeszcze jest noc, i żywność rozdziela domowi, <a obowiązki – swym dziewczętom>. Myśli o roli – kupuje ją: z zarobku swych rąk zasadza winnicę. Przepasuje mocą swe biodra, umacnia swoje ramiona. Już widzi pożytek z swej pracy: jej lampa wśród nocy nie gaśnie. Wyciąga ręce po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono. Otwiera dłoń ubogiemu, do nędzarza wyciąga swe ręce. Dla domu nie boi się śniegu, bo cały dom odziany na lata, sporządza sobie okrycia, jej szaty z bisioru i z purpury. W bramie jej mąż szanowany, gdy wśród starszyzny kraju zasiądzie. Płótno wyrabia, sprzedaje, pasy dostarcza kupcowi. Strojem jej siła i godność, do dnia przyszłego się śmieje. Otwiera usta z mądrością, na języku jej miłe nauki. Bada bieg spraw domowych, nie jada chleba lenistwa. Powstają synowie, by szczęście jej uznać, i mąż, ażeby ją sławić: «Wiele niewiast pilnie pracuje, lecz ty przewyższasz je wszystkie». Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana. Z owocu jej rąk jej dajcie, niech w bramie chwalą jej czyny.

(Poemat o Dzielnej Niewieście z Księgi Przysłów)