Pomnik Świętych Wędrowców

Oglądam zdjęcia z ostatniego wyjazdu naszego syna w góry z Oazą. Zapakowali plecaki, wsiedli w pociąg i pojechali. Wędrowali, spali w schroniskach… Mam sentyment. Odżywają wspomnienia. Msza święta gdzieś na szczycie, kamienny ołtarz, my młodzi wsłuchani w Słowo Boże w promieniach słońca, powiewach wiatru… Zmęczeni i szczęśliwi.

Kolejne pokolenia młodych, którzy odkrywają swoje miejsce przed Bogiem i w Kościele na szlakach górskich. Nie potrzeba do tego wielkich scen, mikrofonów, oświetlenia i porywających liderów. Górskie szlaki, niespiesznie prowadzone rozmowy, czas na poznanie drugiego człowieka, który wędruje ramię w ramię, wspólny wysiłek i wspólna modlitwa. To działa od pokoleń. Bóg, którego poznajemy jako Stwórcę piękna, gdzieś tam wysoko daje nam szansę, by się Nim szczerze zachwycić. Usiąść, podziękować, czasem szukać odpowiedzi na najtrudniejsze pytania… Cisza.

Gdybym miała postawić wspólny pomnik Janowi Pawłowi II, kard. Stefanowi Wyszyńskim i ks. Franciszkowi Blachnickiemu, byłyby to wyjazdy rekolekcyjne dla dzieci i młodzieży w góry, do lasu, nad rzekę, nad morze… Taka skarbonka parafialna, do której wrzucasz, żeby młodzi mogli pójść pod prąd. Oderwać się od tego świata. Wyjechać bez telefonów, tabletów i innych urządzeń. Żeby usłyszeli szum wiatru, morza… Żeby mogli się zdrowo zmęczyć, zapalić ognisko, pograć na gitarze i pośpiewać, żeby mieli pasterza, który będzie z nimi, będzie im służył i będzie ich strzegł. Taki czas, kiedy nie będą ze sobą czatować, a zaczną rozmawiać. Czas zachwytu Bogiem i Jego dziełem. Taki pomnik bym postawiła tym, którzy wędrowali po górach sami i nie sami.

Pomysł ks. Blachnickiego na wyciągnięcie młodych z miasta, z domu i wspólne doświadczenie żywego Kościoła wciąż się sprawdza. Zmienił się ustrój, zmienił się świat, a w młodych wciąż są te same pragnienia. Moze nawet teraz bardziej, niż kiedyś potrzebują doświadczenia wspólnoty, bo ich największym bólem jest samotność. Mają po 2000 znajomych na Facebooku, a ich serca wyją z pragnienia spotkania choćby jednej osoby. Na górskim szlaku takie marzenia się spełniają. I tutaj Bóg objawia sie jako hojny Dawca. Bo spotykamy drugiego człowieka, spotykamy Boga i przede wszystkim siebie. Nie trzeba udawać, zagłuszać swoich myśli, uciekać przed sobą w głupawki i pozerki. Taki pomnik bym postawiła Wędrującym przed nami…

„Jeśli chcesz znaleźć źródło, musisz iść do góry, pod prąd. Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj, wiesz, że ono musi tu gdzieś być – Gdzie jesteś, źródło?… Gdzie jesteś, źródło?! Cisza… „

Jan Paweł II „Tryptyk Rzymski”