Proste wejrzenie w Prawdę

Kiedy widzę, choćby w najmniejszym kościele, światełko informujące o Najświętszym Sakramencie, to bez względu na to gdzie jestem, takie miejsce kojarzy mi się z domem, nigdy z osamotnieniem.

Kiedy zbyt długo chodzę po mieście albo jestem w podróży, często wybieram otwarty kościół, najchętniej pusty i siedzę tam przebywając w ciszy. Czekam, aż wróci pokój.

Pamiętam swoją autostopową podróż do Macedonii. Kiedy przez dwa dni nie widziałem katolickiego kościoła towarzyszyło mi przenikliwe poczucie bezdomności. Dopiero, gdy wraz z zakonnym współbratem, trafiliśmy do niewielkiej kapliczki u sióstr misjonarek miłości w Skopje poczułem się jak u siebie. Jakby dwa tysiące kilometrów od klasztoru nie miało już żadnego znaczenia.

Trwała adoracja. Patrzyłem w Najświętszy Sakrament i wiedziałem, że jestem w domu.

***

Czytam otrzymaną wiadomość od znajomej, mamy dwójki dzieci: „Czy to można nazwać modlitwą? Czy to nie poprawne? Gdy jest dopiero 16, oczy mi się kleją od snu, system nerwowy skwierczy, Łucja biega bez ubrań bo chce być golaskiem. Kubuś płacze. Gaszę światło. Siadamy z bułką z masłem i herbatą za gorącą, jemy, patrzymy na Maryję, na Krzyż i odpoczywamy”.

„Simplex intuitus veritatis” – pisał św. Tomasz z Akwinu. Kontemplacja to proste wejrzenie w Prawdę.

Fot: Internet