Marnotrawny

Prowadzę z dziećmi pogadankę na temat wartości przebaczenia. Odwołuję się przy tym do przypowieści o Synu Marnotrawnym:

JA: Młodszy syn zrozumiał swój błąd. Poprosił ojca o połowę majątku, a potem go roztrwonił. Wrócił do ojca z pustymi rękami i prosił go o przebaczenie. Ojciec mu przebaczył i wyprawił ucztę na jego cześć. Przed sobą macie obrazek przedstawiający tę scenę. Waszym zadaniem jest go pokolorować. Robiąc to przypomnijcie sobie czy może kiedyś, ktoś z was znalazł się w sytuacji syna marnotrawnego.

KUBA: Proszę pana, mogę iść zaostrzyć kredkę?

JA: Możesz…

Uczniowie zabrali się za wykonywanie zadania. W pewnym momencie podchodzi do mnie Kuba. Mówi z przerażeniem, że temperówka wypadła mu z rąk do kosza. Przerażenie było tym większe, że przyrząd nie należał do niego tylko do koleżanki z ławki.

No to wiesz co masz zrobić – odpowiedziałem. Po cichu liczyłem na to, że wróci do ławki i przeprosi koleżankę. On jednak wybrał inne rozwiązanie. Rozpoczął akcję poszukiwawczą, która miała na celu odnalezienie zagubionego przedmiotu. Szukał i szukał… Cały kosz już przewertował i… nic. W pewnym momencie dołączyli do niego koledzy z klasy. Wspólnie przyglądali się zawartości szkolnego kubła, w którym piętrzyło się od różnego rodzaju, papierów i stróżek po kredkach. Na twarzy Kuby rysowało się coraz większe zdenerwowanie całą sytuacją.

JA: Panowie! Koniec akcji! Wychodzicie do toalety, myjecie ręce i wracacie.

KUBA: Ale proszę pana…!

JA: Koniec akcji!

Po powrocie Kuba usiadł niepewnie w swojej ławce. Pozostali też. Choć oni byli bardziej rozbawieni całą sytuacją. Kubie jednak do śmiechu nie było. Wyraźnie nie wiedział co ma dalej zrobić.

JA: I co dalej?

Gdyby Kuba był bohaterem komiksu nad jego głową pewnie pojawiłby się znak zapytania. Był wyraźnie skołowany.

JA: A zrobiliście już zadanie?

Zuzia, właścicielka zaginionej temperówki, popatrzyła niepewnie w stronę Kuby. W pewnym momencie mówi mi: „ja już zrobiłam proszę pana”. W tej chwili Kuba został oświecony…

KUBA: Zuziu, bo ja chciałem Cię przeprosić.

JA: Jaka będzie Twoja reakcja Zuziu?

Zuzia uśmiechnęła się nieco pod nosem, a potem objęła Kubę mówiąc: „no przecież mówiłam, że już zrobiłam swoje zadanie, proszę pana.”

***

Lubię lekcje religii. Chyba od zawsze je lubiłem i to zarówno jako uczeń jak i teraz, jako katecheta. Poza ogólnymi założeniami, nie mam ustalonego z góry scenariusza rozpisanego minuta po minucie. Pozwalam, żeby lekcja toczyła się swoim rytmem. Dzięki temu jest więcej przestrzeni na zaistnienie sytuacji, w których to bezpośrednio Bóg jest prowadzącym zajęcia. On zawsze robi to w sposób subtelny, niemal niezauważalny. Jednak za każdym razem pomocny.

***

/W trosce o zachowanie anonimowości, imiona uczniów zostały zmienione/.