Klucz do szczęścia

Ostatnią  rozmowę z moją 15-letnią córką Mary, skomentowałem w ten sposób: „Wierzę, że sukces Snapchata i Instagrama wynika z danego przez Boga pragnienia miłości i uwagi”. Ona zapytała, co mam na myśli. Powiedziałem, że ludzie robią „snapy”, facebookowe posty, instagramowe wiadomości lub cokolwiek medialnego, wysyłając swoje miejsce pobytu, posiłki, myśli i pragnienia do grupy, która zwykle obejmuje wielu doskonałych nieznajomych; i w ten sposób zdobywają uwagę. Dalej wyjaśniłem, że początki pragnienia bycia kochanym i zwrócenia na siebie uwagi pochodzą od Boga, ponieważ w taki sposób nas stworzył.

Tę myśl zapożyczyłem od św. Augustyna, który powiedział: „Uczyniłeś nas dla siebie, Panie, a nasze serca są niespokojne, dopóki nie spoczną w Tobie”. Augustyn mówił, że wszyscy mamy pewien niepokój, który nigdy nie jest zaspokojony przez dobra tego świata, tylko Bóg może przynieść pokój do tego miejsca w nas. Pozwólcie, że zatrzymam się na chwilę. Nie osądzam, czy te platformy mediów społecznościowych są z natury złe, czy dobre, jeśli o to chodzi. Nie ma nic złego w zwracaniu na siebie uwagi innych i oczywiście otrzymywanie miłości jest dobre, do tego stopnia, że jest to nowe i jedyne przykazanie, jakie dał nam Jezus, które wypełnia wszystkie inne: „Daję wam nowe przykazanie. Miłujcie się wzajemnie. Jak Ja was umiłowałem, tak i wy winniście się wzajemnie miłować.” (Jan 13:34) Więc zamiast wydawać osąd, mówię tylko, że te platformy są tak udane, ponieważ stukają w pragnienia, które Bóg umieścił w naszych sercach, a mianowicie bycia kochanym. Nie korzystam z mediów społecznościowych poza przesyłaniem wiadomości, ale moja obserwacja innych osób mówi mi, że przynoszą one wiele przyjemności, a także są dobrymi narzędziami komunikacji. Jest tam wiele zabawnych filmików, dowcipów i przydatnych informacji, nie wspominając o tym, jak łączą one ludzi na całym świecie, którzy nie mogliby być inaczej.

Przyjemność jest dobra. To dana przez Boga pociecha. Nie jest to jednak koniec i cel życia, więc należy dokonać rozróżnienia. Zrozumienie dynamiki przyjemności daje wgląd. Chociaż jestem dość wybrednym zjadaczem, mam wiele pokarmów, którymi się delektuję, np. czarne oliwki, świeże kalmary, wędzonego łososia czy cokolwiek innego, co mi smakuje. To przynosi mi wielką satysfakcję lub przyjemność, podczas gdy ja jem którykolwiek z tych pokarmów, które naprawdę lubię. Być może wybory żywnościowe, które wybrałem nie są na tak wielu ulubionych listach żywnościowych innych. Nie ma mnóstwo wyborów ciasteczek lub smaków lodów, które lubię, być może moja analogia byłaby bardziej relatywna, gdybym wybrał jeden z nich; ale prawdziwy punkt, pokarmy, które lubimy mogą dać nam przyjemność, tak długo jak jemy. Kiedy kończymy jeść, przyjemność ustaje. W przypadku bycia zauważonym i zwrócenia na siebie uwagi, jest inna przyjemność, wszystko w porządku i dobrze. Przynosi ona dobre uczucia. Przyjemność jest darem Boga, ale nie jest końcem naszego życia.

Jest coś głębszego i jeżeli naszym życiem kieruje tylko pogoń za przyjemnością, ryzykujemy popadnięcie w uzależnienie, ponieważ sama przyjemność nigdy nie zaspokoi tęsknoty w naszym sercu, którą Bóg zarezerwował tylko dla siebie. Należy dokonać następującego rozróżnienia. Przyjemne rzeczy przynoszą przyjemność, natomiast nasze serce spoczywające w Bogu przynosi szczęście. Szczęście jest trwałe, podczas gdy przyjemność jest przemijająca. Gdyby Augustyn żył dzisiaj, jego cytat mógłby brzmieć mniej więcej tak: „Dziękujemy Ci Panie za to, że dałeś nam tak wiele dobrych rzeczy, takich jak Internet i jego zdolność do łączenia nas ze sobą oraz za przyjemność, którą przynosi. Ale najwyższe podziękowanie, Panie, należy się Twojemu pragnieniu kochania nas, dlatego dałeś nam pragnienie bycia kochanym i bycia znanym w naszym wnętrzu, aby prowadziło nas to do trwałego zadowolenia i szczęścia, które dajesz tylko Ty.”

Ostatecznie osąd, jaki wydaję na temat mediów społecznościowych, jest taki. To jest w porządku, tak jak jedzenie, przyjaźnie, praca, posiadanie są w porządku, wszystkie są darem. Wszystkie są dobre, tak długo, jak nie dajemy się omamić i nie popełniamy błędu, że myślimy, że znaleźliśmy szczęście. Jeżeli w tym właśnie się znajdujemy, to znaczy, że wpadliśmy w pułapkę złego. Szatan wie, że ponieważ nie ma mocy twórczej, może pracować tylko z tym, co Bóg nam dał. On dobrze rozumie tęsknoty w naszych sercach, które mają nas doprowadzić do prawdziwego szczęścia, jakim jest odpoczynek w Bogu. Przyjemność daje nam jako małą przerwę na drodze życia, trochę orzeźwienia. Pułapka jest jasna, a brak zrozumienia między przyjemnością a szczęściem jest jak zamknięte drzwi, które nie pozwalają nam wejść do pokoju, który obiecał Jezus. On powiedział: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak, jak daje świat, Ja wam go daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka” (Ewangelia Jana 14:27).

Obyśmy znaleźli klucz, który otwiera drzwi do prawdziwego pokoju i szczęścia, w naszym poszukiwaniu w prawdzie Tego, który raduje się z zaspokojenia najgłębszej tęsknoty naszych serc. Jezus wyraził to jasno, kiedy zawisł na krzyżu i powiedział: „Pragnę.” (J 19, 28) Jezus jest spragniony naszej miłości. Możemy kochać Boga bezpośrednio w osobistej relacji z Nim, a także w miłości, którą okazujemy innym, w których żyje Jezus: tym w naszych rodzinach, tym, którzy są uwięzieni, tym, którzy są głodni, tym, którzy są spragnieni (szczególnie miłości). Co jest kluczem? Miłość. Nasze miłowanie innych, nie dla przyjemności, ale dla dobra drugiego człowieka. Umiłowany Apostoł Jan wyjaśnia, jak uczymy się miłości: „Ponieważ On pierwszy nas umiłował.” (1 J 4,19) Matka Teresa pytała swoje zakonnice, czy są przekonane, że Jezus je kocha. Następnie mówiła: „Poproś Jezusa, aby cię przekonał”. Obyśmy prosili i pozwolili Bogu przekonać nas o Jego miłości do nas, abyśmy z kolei mogli kochać innych, wypełnić wielkie przykazanie i znaleźć odpoczynek, którego pragnie nasze serce.