Kogo będziemy słuchać?

Mam przyjaciela, który od dwudziestu dwóch lat jest funkcjonariuszem policji w Chicago. W świetle protestów, jakie mieliśmy w USA od czasu śmierci George’a Floyda, które często przeradzały się w grabieże i zamieszki. Zapytałem go, czy widział jakieś grupy ludzi, którzy są odpowiedzialni za podburzanie protestujących do przemocy. Moje pytanie powstało w wyniku pogłosek o grupach anarchistycznych, którym nasze media głównego nurtu zaciekle zaprzeczają. Jego odpowiedź mnie zaskoczyła. Powiedział, że często był wysyłany na specjalne dyżury na protesty, i powiedział, że zawsze było tak samo. Powiedział mi, że na protesty przychodzi ta sama grupa ludzi, niezależnie od przyczyny. Ci sami ludzie podburzają tłum do gniewu, a potem odchodzą. Co mnie najbardziej zaskoczyło, powiedział, że tak jest od lat, a nie tylko od czasu zamieszek zeszłego lata.

Przypomniały mi się jego słowa, kiedy usłyszałem relację z Dziejów Apostolskich o tym, jak doszło do męczeństwa Szczepana. „Szczepan, napełniony łaską i mocą, czynił wielkie cuda i znaki wśród ludu. Niektórzy członkowie tak zwanej synagogi wolnomularzy, Cyrenejczycy i Aleksandryjczycy, a także mieszkańcy Cylicji i Azji wystąpili i dyskutowali ze Szczepanem, lecz nie mogli się oprzeć mądrości i duchowi, z jakimi mówił. Wtedy podburzyli niektórych, aby mówili: „Słyszeliśmy, jak mówił bluźnierstwa przeciw Mojżeszowi i Bogu”. Podburzyli lud, starszych i uczonych w Piśmie, zaczepili go, pojmali i przyprowadzili przed Sanhedryn.” (Dzieje Apostolskie 6:8-12)

To co przykuło moją uwagę to fakt, że byli tacy, którym nie podobały się słowa Szczepana i nie byli w stanie ich obalić, i to oni „podburzyli” tłumy. Podobnie jak grupy ludzi, którzy podburzali tłumy do przemocy wobec osób i własności tutaj w USA. Przypomina mi to przysłowie: „Nie ma nic nowego pod słońcem” (Ecc. 1:9). (Ecc. 1:9)

Kiedy zobaczyłem zniszczenia zeszłego lata: spalone firmy, splądrowane sklepy, akty przemocy wobec niewinnych ludzi, a nawet morderstwa, dałem wielu osobom, które dopuściły się takich czynów, kredyt zaufania. Zastanawiałem się, czy ci, którzy kradli i wandalizowali, kiedykolwiek dokonaliby tych czynów, gdyby nie zostali pochwyceni przez chwilę, gdyby nie zostali „podburzeni”. Dziś, po zastanowieniu, uważam, że wielu z nich nie postąpiłoby w ten sposób, gdyby nie zostali podburzeni. Wierzę również, że istnieje wiele podstawowych problemów, które prowadzą do tych destrukcyjnych zachowań, takich jak okoliczności życia, narkotyki, czy bycie ofiarą niesprawiedliwości. Nie na tym się jednak skupiam, raczej zadaję pytanie: „Czy jestem odporny na działanie w taki sposób, poza charakterem?”. „Czy jestem w stanie usłyszeć i podążać za głosem podżegacza i zostać pobudzonym do gniewu i destrukcji?”. Pozwólcie, że wyjaśnię. Nie oznacza to, że w najbliższym czasie wezmę udział w ostatnim proteście w moim pobliżu, ale jest wiele innych głosów, pochodzących z naszej kultury, szczególnie z mediów społecznościowych, od przywódców rządowych i kościelnych, a także od rodziny i przyjaciół. Z dnia na dzień staje się coraz bardziej oczywiste, że każde z tych źródeł oferuje sprzeczne wiadomości. Najbardziej niepokojące są dla mnie głosy z Kościoła, które są wzajemnie sprzeczne i, co smutne, nie zgadzają się z Tradycją i Pismem Świętym. Czy jestem więc zdolny do tego, by zostać pobudzonym do czynów i postaw sprzecznych z charakterem i prawdą? Szczera odpowiedź brzmi: tak! Wierzę, że wszyscy tacy jesteśmy. Przypomnij sobie Dawida, króla według Bożego serca, który wypadł z łaski z Batszebą. Co więc mogę zrobić, by nie popaść w takie destrukcyjne postawy, działania, a nawet w sprzeczność z prawdą?

Po prostu słuchać głosu Jezusa, Dobrego Pasterza, który powiedział: „Ja znam swoich, a moi mnie znają.” (Jan 10:14) Być może łatwiej powiedzieć niż zrobić, jednak jest to proste, życie duchowe zawsze takie jest. Jesteśmy zdolni do doskonałości, niezależnie od naszego statusu w życiu. To prawda, ponieważ duchowość jest przecież w swojej istocie relacją z naszym Stwórcą, tym, który mówi: „(…) owce słuchają Jego głosu, bo On nazywa swoje owce po imieniu i wyprowadza je. Gdy wypędzi wszystkie swoje, idzie przed nimi, a owce idą za nim, bo rozpoznają jego głos.” (Jan 10:3-4) Tak więc prawdziwą sztuczką jest rozpoznanie głosu Jezusa. Słyszałem, jak pewien ksiądz powiedział, że zapytał grupę małych dzieci: „Skąd one znają głos swojej matki?”. Odpowiedziały, że dlatego, że spędzamy z nią czas. Tak więc widzę to w ten sposób, że aby nie zostać wmieszanym w niewłaściwy tłum, ponieważ nie rozpoznałem głosu Jezusa, muszę spędzać z Nim czas, to naprawdę jest proste. To naprawdę jest wybór.

Fot: Internet