Pan Miotełka

Włodek, gdy z nami zamieszkał miał 63 lata i CV życiowego bankruta.

Jego życie to kwintesencja samotności, biedy i tragicznych wypadków. Inwalida bez nogi, którą stracił w młodości pod kołami pociągu i właściciel meliny w rodzinnym domu. Prowadził ją i „animował” przez 30 lat aż została strawiona przez ogień, który zaprószył jeden ze stałych bywalców. Sam ledwie uszedł z życiem, trafił do szpitala, a po szpitalu do naszego Betlejem.

Mieszkał z nami przez 7 lat. Zmarł w maju 2015. Odszedł bez żalu, bo liście dopiero rozpoczęły swój żywot na drzewach, a on je lubił gdy były na ziemi… Jak on je kochał zamiatać! Od rana do wieczora ze swoją miotłą patrolował odcinek miejskiej drogi wzdłuż naszego domu i ogrodu. W sumie około 100 metrów. Krótki dystans, na którym odpokutowywał swoje życie. Metr po metrze, godzina po godzinie, liść po liściu.

„Pan Miotełka” – bo tak go nazwała córka naszych sąsiadów – dbał nie tylko o czystość ulicy, ale też o dobrą atmosferę i nastrój przechodniów. Chętnie zamieniał kilka słów, a na powitanie i pożegnanie, dwoma palcami prawej ręki, których nie zdążył mu rozjechać pociąg, uchylał daszek swojej czapki.

„Włodziu, jak umrzesz przed nami postawimy ci tu pomnik, koniecznie z miotłą i czapką dżokejką. Ludzie tak się do ciebie przyzwyczaili, że nie wyobrażają sobie tego miejsca bez ciebie” – żartowaliśmy. Włodek nie żartował i umarł przed nami.

We Wspólnocie nazywaliśmy Włodka „człowiekiem google maps”. Zawsze, kiedy google aktualizowały mapy, łapał się na zdjęcie. Jest na nim do dziś i nadal zamiata! Sprawdźcie!

https://www.betlejem.org/pomnik-pana-miotelki/

Od 3 lat stoi również, zgodnie z obietnicą, jego pomnik. Włodek wita wszystkich którzy nas odwiedzają. Pracuje na etacie stróża nadziei: pilnuje, by jej nikt nikomu nie skradł. Walczy o nią do końca, do ostatniej kropli krwi, do ostatniego jesiennego liścia.

Pomódlcie się za niego. Niedługo kolejna rocznica jego śmierci. Pomódlmy się, by „Zmartwychwstały Pan pozwolił nam się odnaleźć w obliczu naszych braci, w entuzjazmie tych, którzy marzą i w rezygnacji przygnębionych, w uśmiechu tych, którzy się cieszą i we łzach ludzi cierpiących, zwłaszcza w ubogich i tych, którzy są na marginesie. Będziemy zdumieni, w jaki sposób wielkość Boga objawia się w małości, jak Jego piękno jaśnieje w prostych i ubogich” /papież Franciszek/.