Teresa i bezdomni z Betlejem cz. 1

Bilet do ruiny

25 lat temu, 14 lutego 1996 roku, stanąłem po raz pierwszy z kilkoma przyjaciółmi pod budynkiem starej, opuszczonej szkoły podstawowej w Jaworznie. Szukaliśmy miejsca dla wspólnoty ubogich i ta ruina wydawała się najbardziej odpowiednia.

Zapisałem wtedy w kalendarzu: „Doświadczenie głębokiego pokoju i radości. Powybijane szyby i zdewastowane wnętrze. To dziwne, ale taki stan rzeczy wcale mnie nie zniechęca. Wręcz przeciwnie. Myślę, że mniej  cieszyłbym się z  bardziej eleganckiego wystroju. Te ruiny są zaproszeniem, mieszka w nich nadzieja spełnienia Bożych obietnic.” Nie pamiętam od kogo dostałem w tym dniu obrazek ze św. Teresą. Pod jej zdjęciem podpis: „Pragnę być świętą, lecz znam moją słabość i proszę Cię, o mój Boże, abyś był moją siłą i świętością” a na odwrocie „Trzeba się zgodzić na to, by zawsze pozostać ubogim i bezsilnym i na tym polega cała trudność. Ufność i i tylko ufność powinna nas prowadzić do miłości”. Dzisiaj myślę, że Teresa podrzuciła nam wtedy bilet wstępu do tego domu i krótką regułę życia.

David Lynch, Teresa i traktory.

Kiedy papież ogłosił w 2016 roku Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, zaproponował odbycie jubileuszowej  pielgrzymki, ale napisał że nie chodzi tylko o to, żeby dotrzeć do jakiegoś świętego miejsca i przejść przez świętą bramę, żeby uzyskać odpust. Mówił, że dobrze odbyta pielgrzymka to taka, dzięki której przestajemy krytykować i oceniać innych, a jesteśmy bardziej skorzy do przebaczenia i hojniejsi w dawaniu.  Poczuliśmy się wezwani. Wiedzieliśmy też dokąd. Do Lisieux. Obchodziliśmy wtedy dwudziestolecie istnienia naszej wspólnoty, więc postanowiliśmy udać się do naszej patronki, bo od niej wszystko się rozpoczęło.  4 naszych bezdomnych postanowiło przejść tę drogę  pieszo. Spore wyzwanie, bo do pokonania mieli tysiąc siedemset kilometrów z plecakami i namiotami. 1 sierpnia biskup odprawił dla nich Mszę Świętą w katedrze i poszli. Szli do celu 58 dni.

 Kilku z nas wyruszyło do Lisieux traktorkami. U jednego ze sprzedawców używanego sprzętu rolniczego znaleźliśmy trzy czterdziestoletnie, japońskie „Yanmary”. Nazwaliśmy je Małość, Bliskość i Konkret, w nawiązaniu do homilii papieża Franciszka wygłoszonej w czasie Światowych Dni Młodzieży na Jasnej Górze. Jej główną myślą było to, że Bóg się  objawia przez małość, konkret i bliskość.  Jestem przekonany, że Franciszkowi tę homilię podyktowała Teresa (przecież jej Rękopisy ma zawsze przy sobie w swojej słynnej, czarnej torbie). Dokupiliśmy do tego przyczepy, które odremontowaliśmy. Okleiliśmy je  wizerunkami: na pierwszym była  Teresa z kokiem – nastolatka; na drugim Jan Paweł II, który się goli na kajakach, a na trzecim papież Franciszek jadący w metrze w Buenos Aires.

Dlaczego traktorami? Inspiracją stał się dla nas film Davida Lyncha „Prosta historia” – opowieść o 80-letnim Alvinie, który pewnego dnia wyrusza małą kosiarką w 500 kilometrową podróż do swojego brata, z którym chce się pojednać po 10-letniej rozłące. Naszą podróż nazwaliśmy Drogą Pojednania. Wieźliśmy ze sobą film Lyncha w kilku wersjach językowych, oglądaliśmy go z przygodnie spotkanymi ludźmi m.in. w czeskim barze pod Pilznem, na podwórku domu syna ewangelickiego pastora pod Norymbergą, we wspólnocie Arki w Compiegne, modliliśmy się o pokój i pojednanie, codziennie o 21.00 czytaliśmy fragmenty Rękopisów Teresy i trwaliśmy w ciszy przez kwadrans.

Napisaliśmy też list do reżysera Prostej historii, który do Los Angeles zawiózł Marek Żydowicz, szef Festiwalu Camerimage. Pewnego wieczoru zadzwonił i powiedział: „Dzwonię z Los Angeles. Siedzę tutaj z Davidem Lynchem na planie Miasteczka Twin Peaks. Davidowi bardzo się ten wasz pomysł spodobał, jest zachwycony”. Byłem pewny, że mnie wkręca, więc mu odpowiedziałem: „Panie Marku, ja tu siedzę z królową angielską. Pijemy herbatkę”.

Lynch na dowód przysłał nam video-przesłanie, w którym naszą podróż do Lisieux nazwał „wspaniałą wyprawą w szlachetnych intencjach”. Zaproponował również nakręcenie filmu dokumentalnego o naszej pielgrzymce. Przez 37 dni towarzyszyła nam ekipa filmowa, aż do samego Lisieux. Mamy nadzieję, że film ukaże się w tym roku. Oglądam zdjęcia z naszej wyprawy i zastanawiam się jak Teresa wkręciła w tę pielgrzymkę Lyncha?