Pomarańcza na pustyni

 (zapiski z pieszej drogi przez Amerykę)

Dwa dni temu po mszy w jednym z mijanych kościołów zabrałem ze stolika książkę zatytułowaną „Rediscover Catholicism” (Odkryj katolicyzm na nowo).

Ofiara 10 dolarów okazała się niedużą kwotą za treści, które czytam teraz na postojach.
Matthew Kelly wyjaśnia w niej między innymi przyczyny odchodzenia od różańca wśród wierzących w USA i w rozwiniętych krajach na świecie:

„Zmorą naszych czasów jest fascynacja złożonością – pisze – to, co proste i dostępne, staje się niemodne, przestarzałe i nudne”.

Kiedyś ludzie mieli wielkie marzenia i gotowi byli podjąć walkę o ich realizację. Dziś wysiłek jest niemodny. Slowo „heroizm” staje wstydliwym archaizmem. Ma być łatwo i szybko. Czasy „copy-paste” rodzą coraz mniej twórczych i coraz bardziej roszczeniowych ludzi.
Coraz większą trudność sprawia wytrwanie w podjętej drodze. Rozwody, kontraktowe relacje, wszechobecny pragmatyzm. Coraz łatwiej ulegamy wypaleniu, dlatego potrzebujmy stale nowych atrakcji, bodźców, które dadzą większe pobudzenie. Ale dawkę stale trzeba zwiększać… i spirala konsumpcji czyni z nas narkomanów powierzchownych, krotkotrwałych emocji.

Autor książki pisze, że niecierpliwimy się, oczekując szybkiego efektu, łatwej nagrody.

Dlatego prostota i głębia spotkania z Bogiem – w adoracji Najświętszego Sakramentu, w spowiedzi czy różańcu – są zastępowane „wyjątkowymi doświadczeniami” i „nowymi konceptami duchowo-terapeutycznymi”.

Czasem trzeba wyjść na pustynię, żeby znowu poczuć jak niezwykły smak ma woda. Doświadczenie samotności potrafi otworzyć na cud spotkania z drugim człowiekiem. Na tle czarnej nocy prawdziwie rozbłyskują gwiazdy!

Gdy wieczorem wyciągam śpiwór z plecaka, na jego dnie wyczuwam okrągły kształt. To pomarańcza! Kilka dni temu musiała spaść na samo dno i zupełnie o niej zapomniałem.

Siedząc przed namiotem, postanawiam zrobić sobie z niej uroczysty posiłek. Od kilku dni mocno tęskniłem za smakiem owocu. Jakiegokolwiek. Dłuższą chwilę celebruję staranne obieranie skórki, po czym dzielę pomarańczę na cząstki i układam na aluminiowym talerzu.

Brakuje słów, żeby opisać smak
pomarańczy znalezionej na pustyni.